Mój pierwszy 72-kilometrowy wyścig na Infernal Trail w Saint-Nabord!
Strona główna - Nasze inspiracje - Mój pierwszy 72-kilometrowy wyścig na Infernal Trail w Saint-Nabord!
Publié le 7 sierpnia 2022 r.
W tym roku, zachęcony przez rodzinę i przyjaciół z klubu Athlé, zapisałem się na 72-kilometrowy Piekielny Szlak w Saint-Nabord.
Wielki początek 72 km Piekielnego Szlaku
Wstawaj o 1:15, aby być gotowym na start o 3:00.
Tutaj jestem wyposażony w moją czołówkę, zapas wody, koc ratunkowy i gwizdek zgodnie z przepisami.
Przyjazd do wioski, już dużo ludzi, biegaczy ale nie tylko, są też wolontariusze i odważni ludzie, którzy przyszli wspierać biegaczy.
Torby są sprawdzane przed wejściem na teren startu. Biorąc pod uwagę pandemię, będziemy wyjeżdżać małymi falami po 50 biegaczy co 5 minut, to uspokajające, wszyscy szanują.
To jest dla mnie początek.
Pierwsze kilometry szlaku nocnego
Podczas gdy bałem się kilku godzin biegania w nocy, wraz z upływem kilometrów nabieram pewności siebie, ponieważ nigdy nie jestem sam. Jednak biegacz przede mną nagle nie ma już swojej czołówki i regularnie się potyka. Podchodzę, aby zobaczyć, czy wszystko jest dla niego w porządku. Odpowiada mi twierdząco iz uśmiechem mówi, że dzień i tak wkrótce nadejdzie.
Rzeczywiście, kiedy docieramy do punktu pierwszej pomocy przy Croisette d'Hérival, pojawiają się pierwsze promienie słońca. Odnajduję męża, który wstał w tym samym czasie co ja i będzie za mną podążał przez cały wyścig.
Tutaj ponownie podejmuje się wszelkie środki w celu walki z kowbojem. Kierujemy się indywidualnie za pomocą barierek do napojów i jedzenia i musimy umyć ręce żelem wodno-alkoholowym, zanim wolontariusze podadzą nam na talerzu to, co chcemy.
W górach wokół Girmont-Val-d'Ajol
Znowu się zaczyna.
Wiem, po zauważeniu tego w Club d'Athlé, że część, która przyjeżdża do Girmont-Val-d'Ajol przez Chalet de l'Empereur, jest bardzo ładna, a wschodzące słońce jeszcze bardziej uwydatnia krajobrazy.
W pobliżu Girmont-Val-d'Ajol widzę moje dzieci, które mnie zachęcają. Wykorzystuję ich obecność, aby pozbyć się kurtki, która wraz ze wzrostem temperatury stała się bezużyteczna. Będą też podążać za mną na kurs w kilku strategicznych punktach i poczęstunek z moim mężem.
W bazie życiowej Girmont-Val-d'Ajol, zgodnie z tym samym protokołem zdrowotnym, wolontariusze są pełni empatii, bardzo uważni na biegaczy i pytają mnie, czy wszystko jest w porządku: tak, wszystko jest w porządku!
Wyścig zostaje wznowiony i zdaję sobie sprawę, że przejechałem już połowę trasy bez żadnych szczególnych trudności i bez znalezienia czasu. Trochę mnie to zaskakuje, ale też uspokaja.
Na 40 kilometrze latam tylko w maści, spadam. Ale nic poważnego, tylko ładny guzek w głowie 😊
Nieco dalej mam przyjemność zobaczyć Stéphanie, przyjaciółkę, która spontanicznie podąża moimi śladami, by wspiąć się na wzgórze z dość znacznym spadkiem. To mnie zmotywowało, zaczynam ponownie nad stokiem, kiedy mnie opuszcza.
Ostatnia prosta przed metą w Saint-Nabord
Potem przychodzi Raon-aux-Bois i mówię sobie, że zostało mi tylko 12 kilometrów do przejechania. Kiedy nawadniam się, biegacz, z którym trochę rozmawiałem, woła do mnie i mówi: „Dobrze prowadzisz swój bieg na pierwszym dystansie, a jeśli nie masz bólu w nogach, to” Skończę !! ”. Znowu jego słowa dodały mi otuchy.
Po powrocie na stadion Perrey w Saint-Nabord wszyscy moi krewni i przyjaciele byli tam, aby mnie powitać, co jest ciepłe.
Ukończyłem bieg w dobrej formie, bardzo zadowolony z tego szlaku, który na długo pozostanie w mojej pamięci, dzięki bardzo dobrej organizacji, bardzo troskliwym wolontariuszom, trasie złożonej ze wspaniałych krajobrazów i wsparciu mojej rodziny.
Naprawdę tylko szczęście, to było niezapomniane przeżycie ????
Beatrice
Odkryj też!
Opublikowano 9 kwietnia 2026
5 atrakcji do zrobienia w Wogezach wiosną



Opublikowano 27 lutego 2026 r.
Narodziny marzenia: jak narodził się wenecki karnawał w Remiremont




